Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.
- Włodek
- Posty: 1718
- Rejestracja: 21 gru 2020, 01:10
- Lokalizacja: Siedlce
- moja flota: Canoe: prospector 16 i prospector 15
- Dziękował(a):: 554 razy
- Podziekowano: 607 razy
Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.
Dzięki za uzupełnienie.
Paweł krytykuje zawsze i od zawsze, nawet gdy płynę drugim lekkim - taki dowcipniś.
Sorry za błędne przypisanie części grzybiarskich zasług.
Paweł krytykuje zawsze i od zawsze, nawet gdy płynę drugim lekkim - taki dowcipniś.
- Włodek
- Posty: 1718
- Rejestracja: 21 gru 2020, 01:10
- Lokalizacja: Siedlce
- moja flota: Canoe: prospector 16 i prospector 15
- Dziękował(a):: 554 razy
- Podziekowano: 607 razy
Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.
Gdy patrzę na fotki z Martą i Marcinem w ich packraftach przychodzi mi na myśl jedno słowo "bąbelki". 
- Łysy
- Posty: 405
- Rejestracja: 17 gru 2020, 18:51
- Lokalizacja: Kraków
- moja flota: Gumotex: Solar, Safari, Seawave
- Dziękował(a):: 350 razy
- Podziekowano: 222 razy
Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.
Malovaný džbánku z krumlovského zámku...
Wszystko zaczęło się od luźnych rozmów o Wełtawie. Jak się okazało od słów do czynów niedaleka droga. Wyszedł chyba jeden z najliczniejszych spływów forumowych w ostatnim czasie.
Rzeka na tyle mi się podobała, że nie miałem nic przeciwko, aby ponownie się tam wybrać. Również Krumlov nie przestaje zachwycać zarówno z wody, jak i lądu.
Przygód trochę było, przynajmniej będzie co powspominać. Obyło się bez strat w ludziach, poza drobnymi stłuczeniami. A i straty w sprzęcie podobno są naprawialne.
Widać, że było już ewidentnie po sezonie. Większość lokali, jak i kempingów była pozamykana. Z drobnych różnic w porównaniu do poprzedniej wizyty kemping Branna świecił pustkami, podczas gdy ostatnio tętnił życiem. Z kolei U Kelta było tłoczno, a za pierwszym razem byliśmy tam jedynymi i ostatnimi w sezonie gośćmi.
Grzybki na szczęście nikomu nie zaszkodziły i do tego były smaczne. Choć nieco niepokojące było sprawdzanie ich jadalności za pomocą Wikipedii. Na szczęście była z nami Dzidka, która rozwiała wątpliwości.
Co do wypominania pogody to jedynie wspomniałem, że podobno miała być zamówiona. Faktycznie nie zostało jednak doprecyzowane jaka ma być.
Na szczęście tylko na początku trochę posiąpiło, a później już towarzyszyło nam słońce.
Do krytykowania Włodkowej kanadyjki się przyznaję. Nie chodzi tu tyle o samą łódkę co o jej wagę. Gdyby ważyła 1/3 tego co waży to nie było by źle. Do drugiej, lżejszej podchodzę znacznie przychylniej
Dzięki wszystkim za towarzystwo. Osobne podziękowania należą się Włodkowi za zorganizowanie transportu.








Wszystko zaczęło się od luźnych rozmów o Wełtawie. Jak się okazało od słów do czynów niedaleka droga. Wyszedł chyba jeden z najliczniejszych spływów forumowych w ostatnim czasie.
Rzeka na tyle mi się podobała, że nie miałem nic przeciwko, aby ponownie się tam wybrać. Również Krumlov nie przestaje zachwycać zarówno z wody, jak i lądu.
Przygód trochę było, przynajmniej będzie co powspominać. Obyło się bez strat w ludziach, poza drobnymi stłuczeniami. A i straty w sprzęcie podobno są naprawialne.
Widać, że było już ewidentnie po sezonie. Większość lokali, jak i kempingów była pozamykana. Z drobnych różnic w porównaniu do poprzedniej wizyty kemping Branna świecił pustkami, podczas gdy ostatnio tętnił życiem. Z kolei U Kelta było tłoczno, a za pierwszym razem byliśmy tam jedynymi i ostatnimi w sezonie gośćmi.
Grzybki na szczęście nikomu nie zaszkodziły i do tego były smaczne. Choć nieco niepokojące było sprawdzanie ich jadalności za pomocą Wikipedii. Na szczęście była z nami Dzidka, która rozwiała wątpliwości.
Co do wypominania pogody to jedynie wspomniałem, że podobno miała być zamówiona. Faktycznie nie zostało jednak doprecyzowane jaka ma być.
Na szczęście tylko na początku trochę posiąpiło, a później już towarzyszyło nam słońce.
Do krytykowania Włodkowej kanadyjki się przyznaję. Nie chodzi tu tyle o samą łódkę co o jej wagę. Gdyby ważyła 1/3 tego co waży to nie było by źle. Do drugiej, lżejszej podchodzę znacznie przychylniej
Dzięki wszystkim za towarzystwo. Osobne podziękowania należą się Włodkowi za zorganizowanie transportu.