Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.

Ostatnio byłem... albo: kiedyś byłem...
Glynu
Posty: 288
Rejestracja: 22 sty 2022, 10:36
Lokalizacja: Płocho
moja flota: Canoe
Dziękował(a):: 112 razy
Podziekowano: 122 razy

Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.

Post autor: Glynu »

O
Załączniki
IMG_20260927_142542_334.jpg
IMG_20260927_142532_397.jpg
IMG_20260926_204802_754.jpg
IMG_20260926_152113_147.jpg
glynu
instagram: czerwone_canoe
Awatar użytkownika
Włodek
Posty: 1718
Rejestracja: 21 gru 2020, 01:10
Lokalizacja: Siedlce
moja flota: Canoe: prospector 16 i prospector 15
Dziękował(a):: 554 razy
Podziekowano: 607 razy

Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.

Post autor: Włodek »

Dzięki za uzupełnienie.
Glynu pisze: ↑02 paź 2026, 16:45 .. Paweł wytykał też zasztywną i zacieżką łódkę, jej masę krytykował nawet kilkukrotnie przy każdej okazji, a nawet bez.
Grzyby w wodzie wypatrzyłem JA i tej chwały nikomu z własnej pazery nie oddam ..
Sorry za błędne przypisanie części grzybiarskich zasług.
Paweł krytykuje zawsze i od zawsze, nawet gdy płynę drugim lekkim - taki dowcipniś.
Awatar użytkownika
Włodek
Posty: 1718
Rejestracja: 21 gru 2020, 01:10
Lokalizacja: Siedlce
moja flota: Canoe: prospector 16 i prospector 15
Dziękował(a):: 554 razy
Podziekowano: 607 razy

Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.

Post autor: Włodek »

Gdy patrzę na fotki z Martą i Marcinem w ich packraftach przychodzi mi na myśl jedno słowo "bąbelki". 8-)
Awatar użytkownika
Łysy
Posty: 405
Rejestracja: 17 gru 2020, 18:51
Lokalizacja: Kraków
moja flota: Gumotex: Solar, Safari, Seawave
Dziękował(a):: 350 razy
Podziekowano: 222 razy

Re: Wełtawa (Czechy) 24-27. 09.2026.

Post autor: Łysy »

Malovaný džbánku z krumlovského zámku...

Wszystko zaczęło się od luźnych rozmów o Wełtawie. Jak się okazało od słów do czynów niedaleka droga. Wyszedł chyba jeden z najliczniejszych spływów forumowych w ostatnim czasie.
Rzeka na tyle mi się podobała, że nie miałem nic przeciwko, aby ponownie się tam wybrać. Również Krumlov nie przestaje zachwycać zarówno z wody, jak i lądu.
Przygód trochę było, przynajmniej będzie co powspominać. Obyło się bez strat w ludziach, poza drobnymi stłuczeniami. A i straty w sprzęcie podobno są naprawialne.
Widać, że było już ewidentnie po sezonie. Większość lokali, jak i kempingów była pozamykana. Z drobnych różnic w porównaniu do poprzedniej wizyty kemping Branna świecił pustkami, podczas gdy ostatnio tętnił życiem. Z kolei U Kelta było tłoczno, a za pierwszym razem byliśmy tam jedynymi i ostatnimi w sezonie gośćmi.
Grzybki na szczęście nikomu nie zaszkodziły i do tego były smaczne. Choć nieco niepokojące było sprawdzanie ich jadalności za pomocą Wikipedii. Na szczęście była z nami Dzidka, która rozwiała wątpliwości.
Co do wypominania pogody to jedynie wspomniałem, że podobno miała być zamówiona. Faktycznie nie zostało jednak doprecyzowane jaka ma być.
Na szczęście tylko na początku trochę posiąpiło, a później już towarzyszyło nam słońce.
Do krytykowania Włodkowej kanadyjki się przyznaję. Nie chodzi tu tyle o samą łódkę co o jej wagę. Gdyby ważyła 1/3 tego co waży to nie było by źle. Do drugiej, lżejszej podchodzę znacznie przychylniej 8-)
Dzięki wszystkim za towarzystwo. Osobne podziękowania należą się Włodkowi za zorganizowanie transportu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
ODPOWIEDZ