Brda 9-15.08.2025

Ostatnio byłem... albo: kiedyś byłem...
Płaj
Posty: 84
Rejestracja: 19 cze 2023, 22:51
Lokalizacja: Różyca
moja flota: "Bismarck" (Traper)
Podziekowano: 55 razy

Brda 9-15.08.2025

Post autor: Płaj »

wypływ z jeziora Głębokiego.jpg
Brda to klasyka, ale dla mnie była to nowość. Bibliografia też jest spora, na czele z atlasem Eko KAPIO i przewodnikiem „Kajakiem po wodach Pomorza Zachodniego – część północna i wschodnia” (Warszawa 1971). Ot, taka słabość do słowa drukowanego.
Start około 12.30 na plaży miejskiej w Świeszynie nad jeziorem Głębokim. Po 4 km wypływ z jeziora w gęstej roślinności. Rzeka początkowo z wolnym prądem i płytko. Przed Trzyńcem trochę zwalonych drzew. Ale że jest płyciutko, to przeciąga się kajak bez problemu. Przy gospodarstwie rybnym w Starej Brdzie Pilskiej pierwsza przenioska, jakieś 70 m. Średnio uciążliwa. Dalej fajne odcinki leśne. Po drodze fajne miejsca biwakowe – w końcu jedno wybieram (jeszcze przed Żołną). Spotykam też pierwszy kajak z dwojgiem kajakarzy (popłynęli jeszcze trochę dalej). Na razie brzegi niskie, nie ma problemu w wyjściem na brzeg. W sumie pierwszego dnia pokonałem jakieś 14 km. Nocowałem w środku lasu, z dala od miejscowości ale w nocy i tak z oddali niosły się odgłosy jakiejś imprezy
Następnego dnia (niedziela) spotykam najwięcej kajaków na całym spływie. Czego tam nie było: spływy komercyjne, spływy pojedyncze, spływy grupowe, kajaki, kanadyjki, dmuchańce, nawet packraft. Kajakarza na dmuchańcu jeszcze potem spotkam… Trochę trzeba było się pościgać, żeby nie płynąć w korku. Najgęściej było na odcinku leśnym w rezerwacie Folbrycht. A same spływy komercyjne startują w Nowej Brdzie, jakby ktoś nie wiedział. Kończą się przy Garbatym Moście, to jest na trasie Przechlewo-Koczała. Od tego miejsca rzeka praktycznie zamienia się w rozlewisko. Jeszcze nie jezioro, ale prądu już praktycznie się nie wyczuwa. Po drodze jakiś dopływ (Ruda), ładnie, sympatycznie (bo i pogoda dopisała), ale namachać się trzeba. Aż do jeziora Szczytno Wielkie, gdzie wiosłować trzeba jeszcze bardziej, bo i falowanie się pojawia. Całkiem długo, bo jakieś 6 km. Potem bardzo przypadł mi do gustu przesmyk z jeziorem Szczycienko. Jest tam miejsce na biwak, ale i ślady po krówkach. Potem krótki odcinek i kolejne jezioro – Końskie. Dalej na trasie pojawia jakieś małe jeziorko a rzeka przybiera już bardziej klasyczne kształty, tj. jest dość szeroka i wyczuwa się jakiś prąd. Coraz więcej pól. Dopływam do Płaszczycy. Jest tam przystań kajakowa (gminna). Niestety, ze 3 razy budzi mnie w nocy jakaś muzyka, chociaż bezpośrednio nikt mnie na biwaku nie zaczepiał. No tak to jest z nocowaniem na przystaniach przy ludzkich siedzibach. A niestety na wcześniejszym odcinku rzecznym nie było dogodnych miejsc biwakowych (coś za coś – więcej wody, mniej przeszkód, szersza rzeka i jej dolina=zarośnięte brzegi i grząsko). Tego dnia dobrze ponad 40 km.
Trzeciego dnia wizyta w sklepie w Sępolnie Człuchowskim (fajny klimat, wiejska droga gruntowa bez asfaltu, są tam dwa prywatne pola namiotowe). Kilka kilometrów przez pola i znowu zaczynają się lasy. Potem znowu duże jeziora – Charzykowskie, Długie, Karsińskie i słynne Swornegacie (ilość wypożyczalni kajaków – niepoliczalna). Na szczęście jeziora spokojne, nie wiało. Na Karsińskim mija mnie ekipa na wrzecionowatych, wypasionych kajakach ze sterami. Potem wybrałem się do stanicy nad jeziorem Witoczno na obiad. Dalej w zasadzie rozlewiskami przez jeziora Małołąckie, Łąckie aż na biwak. Na noc zatrzymuję się nad jeziorem Dybrzk (a po jego drugiej stronie – park narodowy). Super miejsce, cisza, spokój. Tylko ruch samochodowy z oddali. Jakieś 38 km.
Czwarty dzień to znowu jeziora i rozlewiska… Fajne miejsce na przesmyku pomiędzy jeziorem Dybrzk i Kosobudno. Bardzo długi, wolny odcinek od Męcikału (rzeczywiście jest tam mętna woda) aż do zapory Mylof. Jest tam duże pole namiotowe i pani oferująca przewózkę kajaków autem. Ale że miałem wózeczek, grzecznie podziękowałem. Potem, przed Rytlem, można zaobserwować ślady wielkiej trąby powietrznej sprzed paru lat. Drzewa nadal nie odrosły. W Rytlu byłem w sklepie i rzuciłem okiem na kanał Brdy (płynie równolegle). Za Rytlem, na lewym brzegu, gminna przystań. A ja płynę jeszcze dość daleko a miejsce na biwak znajduję na leśnej łące na wysokości osady Dziękcz. Był tam niski brzeg i wydeptana trawa. I akurat w tym miejscu było sucho. Za to komary ostro atakowały. Miejsce mi się w sumie bardzo spodobało. Jakieś 35 km.
Piątego dnia zapamiętałem ładne, prywatne pole namiotowe Gołąbek II i oczywiście, te nabystrzejsze odcinki Brdy – czyli od Rudzkiego Mostu przez Świt, Piekiełko aż do Piły-Młynu. Odcinki najszybsze, ale bez przesady, żadnych problemów nie miałem (ale potem słyszałem o wywrotce na dmuchańcu). Nocuję tam na gminnej przystani kajakowej – o dziwo cisza i spokój, chociaż wieczorem pojawiają się dwa kampery. Na jednym kajak- dwójka. Niestety, pękł pałąk w maszcie mojego MSR-a. Około 33 km.
Szóstego dnia, za mostem tamże znowu wolny odcinek – bo zbliża się jezioro Koronowskie. Postój robię w stanicy wodnej Gostycyn-Nogawica (spoko, tylko bardzo wielu gości). Spotykam tego kajakarza z dmuchańcem (sevylor), trochę rozmawiamy. On właśnie skończył spływ (musiał mnie minąć na jakimś biwaku). Potem jest fajny, nieczynny most kolejowy. Postanawiam, że trochę zboczę z trasy na jezioro na szlaku Krówki – czyli na Stoczek i Piaseczno. Nad Piasecznem znajduję bardzo sympatyczne miejsce biwakowe. Trochę go poszukałem, bo przy brzegach spora konkurencja ze strony posiadaczy żaglówek i motorówek. 22 km.
Ostatniego dnia wczesna pobudka i ostre wiosłowanie po stojącej wodzie. Około 24 km. Kończę około 12.05 spływ w Wilczym Gardle, koło szosy 25 (gdzie mam umówiony transport).
Dalej już mi się nie bardzo chciało płynąć – bo i elektrowni wodnych byłoby ze 3, a potem, za Bożenkowem, to już w zasadzie okolice podmiejskie i miejskie. A na zwiedzanie Bydgoszczy z wody jakoś nie miałem ochoty (co jednak może kiedyś mi się zmieni).
W drodze powrotnej stajemy przy smażalni rybnej :Rekin: przy drodze nr 10 i jemy obiad (polecam, było smacznie i z klimatyzacją). Potem wjeżdżamy na autostradę a ja orientuję się, że zostawiłem wiosło na mecie…. No cóż, za głupotę się płaci.
Ogółem przepłynąłem jakieś 208 km, z tego dobre 40% po stojącej wodzie (coś z 15 jezior naliczyłem). Pogoda była ładna, pod koniec nawet upał. Spływów niekomercyjnych niewiele. Oprócz niedzieli na wodzie tłoku nie było. Ilość miejsc biwakowych ujdzie, chociaż długimi odcinkami było o nie trudno. Podobało mi się, że Brda to rzeczywiście leśna rzeka. Najładniej było oczywiście na górnym odcinku, tak do Garbatego Mostu…
Jako czytelnik niniejszego forum, zachęcony opisami, wybiorę się kiedyś na Zbrzycę.
tuż po wypływie z jeziora Głębokiego.jpg
w lesie.jpg
górny, płytki odcinek.jpg
dobre miejsce na biwak, widać, że używane.jpg
Awatar użytkownika
Włodek
Posty: 1646
Rejestracja: 21 gru 2020, 01:10
Lokalizacja: Siedlce
moja flota: Canoe: prospector 16 i prospector 15
Dziękował(a):: 547 razy
Podziekowano: 596 razy

Re: Brda 9-15.08.2025

Post autor: Włodek »

Kawał wody przepłynąłeś.
Wracałeś się po wiosło, czy spisałeś je na straty ?.
Relacjonujesz w 1 osobie, to sugeruje że płynąłeś sam.
O jeździe powrotnej wyrażasz się w liczbie mnogiej - czyli już z kimś.
Tydzień na wodzie w pojedynkę, ja sam ze sobą nie wytrzymałbym tyle co Ty. ;)
Najdalej byłem w Gostycynie-Nogawicy, też uważam że Brda jest ciekawsza w górnym biegu.
Płaj
Posty: 84
Rejestracja: 19 cze 2023, 22:51
Lokalizacja: Różyca
moja flota: "Bismarck" (Traper)
Podziekowano: 55 razy

Re: Brda 9-15.08.2025

Post autor: Płaj »

Nie ukrywam, że trochę kasy to wymaga (bo i kasa dla kierowcy i benzyna w 2 strony), ale dzięki temu maksymalnie wykorzystuję czas i nie martwię się o samochód i kajak/rower. To jak nie chce mi się zabierać roweru i kombinować z logistyką. A właśnie mi się nie chciało.
Po wiosło już nie wracałem- uznałem, że nie ma to sensu.
Mało " rzeczna" ta rzeka. Ale poniżej Mylofu do Gostycyna każdy możne popłynąć.
Awatar użytkownika
Ra$
Posty: 1103
Rejestracja: 17 gru 2020, 15:30
Lokalizacja: Kraków
moja flota: Canoe, żagle i inne pływadła
Dziękował(a):: 568 razy
Podziekowano: 205 razy

Re: Brda 9-15.08.2025

Post autor: Ra$ »

Dzięki za ciekawy opis! Jakieś niewielkie fragmenty tego szlaku znam, ale całości nie. Kiedyś, będąc w Bydgoszczy patrzyłem na rzekę i wydawała mi się bardzo ładna, oczywiście rzeka widziana z miasta a nie miasto z rzeki :)
Glynu
Posty: 259
Rejestracja: 22 sty 2022, 10:36
Lokalizacja: Płocho
moja flota: Canoe
Dziękował(a):: 103 razy
Podziekowano: 114 razy

Re: Brda 9-15.08.2025

Post autor: Glynu »

Szkoda wiosła. Ale na każdym spływie są jakieś straty. Mniejsze czy większe... Najważniejsze że czas spędzony na wodzie 🙃
glynu
instagram: czerwone_canoe
Awatar użytkownika
Łysy
Posty: 396
Rejestracja: 17 gru 2020, 18:51
Lokalizacja: Kraków
moja flota: Gumotex: Solar, Safari, Seawave
Dziękował(a):: 341 razy
Podziekowano: 218 razy

Re: Brda 9-15.08.2025

Post autor: Łysy »

Dzięki za relację. Miałem okazję liznąć niewielkiego kawałka Brdy. Nie powiem, żeby mi się nie podobało. Choć jak dla mnie mogłoby być nieco mniej jezior. Nie wykluczam, że kiedyś wybiorę się na górny odcinek.
A Zbrzycę polecam.
ODPOWIEDZ