Wqrwmy wszystkich dookoła i zablokujmy główne arterie w mieście
Start z wkw po praskiej stronie, wypłynięcie z zatoczki wprost pod wiatr. Duże fale. Ciężko. Kilka osad wymiękło i zawróciło do portu. Raźno podskakujemy na falach, choć kondomami pod wiatr trudno utrzymać prędkość peletonu. Dobrze że zabraliśmy pokłady i fartuchy. Jest mokro. Siłownia za darmo. Po kilku godzinach udaje się osiągnąć kanał Żerański. Wpływamy do śluzy Tellingera. Byliśmy już kiedyś w sterowni, teraz udało się skorzystać na mokro, zgodnie z przeznaczeniem (bo wcześniej też udało się skorzystać na mokro bo z prysznica...). I w jedynie słusznej cenie bo za darmo. HA! Mój wewnętrzny osobnik w takiej małej śmiesznej czapeczce cieszy się i zaciera rączki...
Były kajaki, były canoe, były dupy, była smocza łódź, była sama łódź, były kondomy. Wody w śluzie nie było. W końcowej klasyfikacji udało nam się zająć pierwsze i drugie miejsce w kategorii packraftów. Jednocześnie były to miejsca przedostatnie i ostatnie. Czuję dumę i radość.